31st maj 2008

Moje pierwsze kroki z klimatyzacją z cyklu kobieta i samochód

posted in Felieton |

2 lata temu kupiłam sobie samochód, mój pierwszy, własny samochód. Tata doradzał co ma się w nim znaleźć, bo mimo tego, iż zgłębiłam dość silnie temat motoryzacyjny, nie dorównam osobie, która jeździ samochodem od 35 lat.
Tym sposobem nabyłam kilkuletnie autko z automatyczną skrzynią biegów, silnikiem 2.0, klimatyzacją i innymi bajerami. Jest super, dopóki nie muszę nic w nim zmieniać. Ambicja podpowiada, że powinnam więcej wiedzieć na temat swojego samochodu, tak by udowodnić ojcu, że sobie poradzę.
Kilka dni temu brat zapytał się kiedy ostatni raz miałam przegląd klimatyzacji. Zupełnie zdziwiło mnie to, że coś podobnego występuje, oczywiście nie dałam tego po sobie poznać i zasugerowałam tylko, że dość dawno, ale jakiś czas temu umówiłam się ze znajomym, że pojedziemy do takiego serwisu i wszystko sprawdzą. Brat pokiwał głową i zostawił temat w spokoju, mnie z kolei wpędzając w stan żywego strachu. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam było wpisanie hasła klimatyzacja do wyszukiwarki google. Wyskoczyło dużo informacji, zbyt dużo. Następnie znalazłam taką usługę w jednym z serwisów i zadzwoniłam. Licząc na swój urok osobisty przez słuchawkę telefonu, miałam nadzieję, że jakiś dobry człowiek przedstawi mi możliwości napraw i koniecznych przedsięwzięć względem klimatyzacji.
Pan z góry uświadomiony na jakim poziomie jest moja wiedza, zaprosił mnie po prostu do serwisu. Umówiona na konkretny dzień, przyjechałam. Głównie wspominał o serwisie i napełnianiu klimatyzacji oraz odgrzybianiu. Poprosiłam o dalsze wyjaśnienia, i jednoczesne zajęcie się samochodem.
Owy pracownik mówi co następuje. Potrzebne było opróżnienie układu z czynnika, następnie oczyszczenie zarówno czynnika jak i układu z wody, dokładne sprawdzenie szczelności układu, a następnie napełnienie układu UV, czynnikiem i olejem. Okazało się, że to jest całkiem logiczne i dość proste. Kolejne pytanie skierowane do mnie dotyczyło tego, jak oceniam działanie klimatyzacji. Szczerze mówiąc, od dawna jej nie używałam. Pan zatem zaproponował pomiar efektywności chłodzenia i sprawdzenie sprężarki, wentylatora i szczelności zaworków. Byłam bardzo zadowolona, bo okazało się, że wszystkie te części są w dobrym stanie.
Na koniec zaproponowano mi odgrzybianie. Zupełnie to do mnie nie przemówiło, bo nie podejrzewałam swojego samochodu o posiadanie temu podobnych, zresztą, jak miałabym je zobaczyć? Wprawdzie zapach w środku samochodu nie zawsze był idealny, ale w końcu od czego mamy odświeżacze powietrza? Pan, który serwisował mi samochód zapytał też o alergię. Oczywiście, że ją mam! Jak większość ludzkości! Ale jakie to ma znaczenie względem klimatyzacji? Podobno odgrzybianie usunie z mojego samochodu nagromadzone bakterie i grzyby, które mogą nasilać nieprzyjemne objawy związane właśnie z uczuleniem. Nie wierzę, by było tak słodko, pytam jakie są efekty uboczne. Nieprzyjemny zapach przez kilka pierwszych dni. Będzie to zapach ozonu, bo właśnie tym środkiem aktualnie odgrzybia się układy. No dobrze, pomyślałam, przesiądę się na kilka dni do autobusu. Rzeczywiście, pachniało bardzo nieładnie, ale przynajmniej późniejszy efekt był świetny. Znikł „zapaszek” z samochodu, który zawsze próbowałam zneutralizować przez różne zapachy i perfumy i wsiadając do samochodu już nie kręciło w nosie. Dopiero teraz zwróciłam na to uwagę.
Kolejnym krokiem jaki zrobiłam w temacie klimatyzacji była rozmowa z tatą. Zaskoczyłam go:) Nie wiedział, że teraz odgrzybia się ozonem!

This entry was posted on sobota, maj 31st, 2008 at 6:01 po południu and is filed under Felieton. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

  • Kalendarz

  • sierpień 2008
    P W Ś C P S N
    « lipca    
     123
    45678910
    11121314151617
    18192021222324
    25262728293031
  • AdSense

  • Reklama